Fotograf i kamerzysta – jak to pogodzić?

Kilka porad jak mieć udane zdjęcia, jak i film oraz pozwolić fotografowi i kamerzyście wyjść z wesela w przyjaźni 🙂

Obecność fotografów i videoperatorów stała się normą w kościołach i urzędach, ale dalej nie każdy ksiądz akceptuje „chodzenie po kościele”. Nie chodząc (oczywiście chodzimy w celu łapania momentów, a nie dla samego faktu spaceru i kolekcjonowania kroków) nie mamy możliwości wykonać różnorodnych kadrów, a skupienie się tylko na przysiędze spowoduje stworzenie bardzo okrojonego materiału. Dobrze jest więc wybadać jaki stosunek do fotografów ma osoba prowadząca uroczystość. Jeśli od samego początku czujemy, że mogą być problemy, jedynym wyjściem może być zmiana miejsca ceremonii (lub użycie uroku osobistego, którego przecież szczęśliwym przyszłym Pannom Młodym nie brakuje 🙂 ). Z mojego doświadczenia wynika również to, że im sympatyczniejszy duchowny, tym milsza msza i więcej pozytywnych emocji (u Was i u gości, również tych spontanicznych). Jeśli problem pojawia się już na etapie obecności fotografa (tak, wiem, że każdy ksiądz ma w pamięci jakieś bardzo nietaktowne zachowanie, ale fotografowie też mają wspomnienia…), to i stosunek do Was może być bardzo oficjalny i pozbawiony serdeczności. Oczywiście doświadczony fotograf wie, jakie są granice, ale proszę wierzyć, że stojąc całą mszę schowanym za filarem, nie da się wykonać dobrego reportażu pełnego emocji, gestów i wzruszeń czy radości.

Kiedy już ksiądz spojrzy bardziej przychylnym okiem na fotografa („mój ulubiony cytat: pani robi tak, by było ładnie, ale po filarach się nie wspina”), może pojawić się inny niuans: rodzina i inni goście, którzy niby ukradkiem biegają z telefonami i nierzadko również tabletami, po całym kościele (głównie w okolicach ołtarza, przyjmując dziwne pozy 🙂 – tak, osobę schyloną/skuloną dalej widać… a wypięta pupa na zdjęciu wygląda gorzej niż sylwetka wyprostowana 🙂 ) i próbują robić zdjęcia, często tłumacząc, że „to tylko na chwilkę”, „ale ja tylko jedno”. Takie osoby oczywiście będą miały swoją własną pamiątkę z uroczystości (proszę uwierzyć, fotograf na pewno odda Wam zdjęcia i będzie mu bardzo miło jak pokażecie je wszystkim gościom, choćby w internetowej galerii – po to ona jest), ale kolekcjonerzy własnych zdjęć zawsze będą obecni w kadrze. Nie ma żadnych przeciwwskazań by robić zdjęcia z ławki czy stojąc z boku podczas wyjścia (zachęcamy, bo to nawet dodaje charakteru i atrakcji reportażom! COŚ SIĘ DZIEJE!). Jednak głowy gości wystające z ramienia Panny Młodej podczas przysięgi zawsze wyglądają źle. Zawsze. Bez względu na to jak bardzo przystojne i uśmiechnięte.

Każdej parze doradzam, by dobrze przemyślała ilość videooperatorów. O ile jedna osoba faktycznie może mieć problem z nagraniem ciekawych, różnorodnych ujęć, o tyle zatrudnianie 3 lub 4 osób do uwiecznienia ślubu jest przesadą (szczególnie w małych pomieszczeniach). Zawsze proszę swoje pary, by przekazały kamerzystom uwagę o tym, by nie rozstawiali swoich wszystkich statywów w  małych pokojach, czy w kościele (i sali też) i nie zostawiali ich w miejscu, jak od nich odchodzą (czyli zabierali je ze sobą lub chowali np. za filar). 3 videoperatorów, jeden lub dwóch fotografów plus 3 rozstawione statywy na 3 nogach potrafią skutecznie zepsuć każde ujęcie, szczególnie, że reportaż składa się nie tylko z ciasno kadrowanych portretów, ale i, lubianych przez wszystkich, szerokich kadrów, które nie powinny wyglądać jak reklama sprzętu RTV. Przy zawieraniu umowy zawsze polecam pytać o sprzęt jakim posługuje się kamerzysta. Jeśli odpowie, że kręci wszystko szerokim kątem i podchodzi bardzo blisko obiektów, bo bardzo lubi ludzi, to warto być przygotowanym na mniejszą ilość szerokich kadrów w fotografiach. Oczywiście działa to też w drugą stronę: fotograf też powinien korzystać ze szkieł bardziej przybliżających i zachowywać rozsądny odstęp (jeśli chce mieć węższy kadr), szczególnie w ważnych, niepowtarzalnych momentach. Tu trzeba dodać, że podchodzenie do kogoś ze sprzętem na 15 cm od twarzy może być bardzo krępujące nawet dla osób, które robią karierę na Instagramie.

Wyjście z kościoła i przysięga: nie da się tego zrobić inaczej niż ustalić kto kiedy i w jaki sposób co utrwala. Starajmy się nie dopuścić do sytuacji, kiedy jedna osoba stoi 10 minut pół metra od pary na środku i obiektywem dotyka zakładanych obrączek. Nikt inny nie zrobi już wtedy ujęcia ani zdjęcia. Z żadnej strony. Chyba, że tylko same głowy. Robisz ujęcie – uciekasz. Dajesz miejsce komuś innemu. Przy wyjściu z kościoła również nie ma opcji by jedna osoba (bez względu czy to fotograf czy kamerzysta) szedł krok od pary i oczekiwał, że cały plan będzie pusty. Tu również trzeba iść na OBUSTRONNY kompromis. I dać sobie szansę na szerokie ujęcie wyjścia z kościoła – to jest jedno z najważniejszych zdjęć w reportażu i centralny kadr jest tu bardzo mile widziany! Droga rodzino – stoimy z boku.
Pierwszy taniec. Zazwyczaj odbywa się w kole. Jeśli wszyscy videooperatorzy biegają blisko pary (by nagrać ujęcie 360 stopni), to na pewno będą widoczni na każdym szerszym zdjęciu. W sytuacji, kiedy są ubrani elegancko lub po prostu na czarno nie robi to problemu. Kraciaste koszule plus duża ilość statywów i stabilizatorów nie wygląda już dobrze. To jeden z ważniejszych momentów we współpracy na linii fotograf – kamerzysta. Właśnie: czarne ubranie – nie zakładamy ich, bo jesteśmy w żałobie (choć oczywiście nie wykluczam, że ktoś może być, ale goście bardzo często pytają: „dlaczego pani tak smutno na czarno”), tylko właśnie po to by być mniej widocznym.

Jeśli na etapie podpisywania umowy kamerzysta od początku mówi, że „fotografów nie znosi” (i odwrotnie), nie zamierza się z nimi dogadywać, bo film jest najważniejszy – poszukajcie innego. Zależy Wam przecież zarówno na dobrych zdjęciach i filmie przyjemnym w odbiorze. I na dobrej atmosferze podczas przyjęcia. Obie strony powinny mieć talent do ustalania kto, kiedy i jak utrwala dany moment ceremonii z wzajemnym poszanowaniem siebie. Trzeba jednak mieć na uwadze, że nagrywamy i fotografujemy żywe wydarzenia i czasem może się zdarzyć, że nie unikniemy swojej obecności w kadrze, ale naprawdę nie powinna ona być nagminna.

I ostatnia rzecz: wiem, że video wciąż ma wielu fanów i w żaden sposób nie zniechęcam do nagrywania filmu z dnia ślubu, ale pamiętajcie, że brak jakichkolwiek rozpraszaczy to dużo większa ilość ciekawych kadrów na fotografiach 🙂 To tak między nami 🙂 🙂 🙂

Własnych, przykładowych zdjęć w tym wątku niestety nie mogę pokazać, choć kolekcja na pewno duża. Zawsze mam jednak nadzieję, że sama nie przeszkadzam, a jak już się to niechcący i dobrze jak ktoś mi zwróci (konstruktywną!) uwagę.